Zdenerwowany klient Biedronki pokazuje, jak w perfidny sposób sklep wprowadza w błąd – BystryJanusz.pl – Najlepsze dowcipy w sieci!

Zdenerwowany klient Biedronki pokazuje, jak w perfidny sposób sklep wprowadza w błąd

Użytkownik serwisu wykop.pl podzielił się swoimi przeżyciami i doświadczeniem związanym z robieniem zakupów w popularnej sieci „Biedronka”. Klient nie zgadza się ewidentnie z polityką sklepu, mówiąc wprost, że na półkach jest „jeden wielki pierdolnik”.

Nie da się ukryć, że niektóre zagrywki są dość niezrozumiałe

Klient nie może pojąć, dlaczego wśród cen nie ma tych najdroższych, tylko same takie, które mogą zachęcać do zakupu. A dopiero w momencie, gdy przychodzi płacić za produkt, dowiadujemy się, ile dana rzecz kosztuje.

Sprytny sposób na wprowadzenie w błąd. Widziałem, że ceny na półce to albo ~2 zeta albo 5 zeta. Były orzechy nerkowca, włoskie, więc cena wydawała mi się dość niska. Przy czytniku jednak okazało się, że jedne i drugie kosztują ponad 7 zeta. Takich przypadków gdzie Biedronka „zapomni” dać kwoty najdroższego produktu spotkałem wiele razy

Zdenerwowany klient Biedronki pokazuje, jak w perfidny sposób sklep wprowadza w błąd

Niezgodna cena

Podobną sytuację klient zauważył w odniesieniu do konserw rybnych, przy których podana jest tylko ta niższa cena, dotycząca tylko jednego rodzaju.

Tu jak wyżej kilka różnych wersji konserw rybnych, jedna cena ogólnikowa dla „konserwa” – przy kasie okazuje się, że cena dotyczy tylko jednego smaku (tego najtańszego oczywiście)

Zdenerwowany klient Biedronki pokazuje, jak w perfidny sposób sklep wprowadza w błąd

Im dalej w las…

Klient dalej wyraża swoje niezadowolenie, które wynika tym razem z niedziałającego czytnika, braku obiecanych promocji i zabarykadowanego wyjścia ewakuacyjnego.

Zdenerwowany klient Biedronki pokazuje, jak w perfidny sposób sklep wprowadza w błąd

Piramidy produktów

Tym razem problem wynika z tego, iż najwidoczniej w sklepie jest za mało miejsca i produkty są poupychane i poukładane jeden na drugim, co wprowadza ogólny chaos i nie ma takiej możliwości, aby ktokolwiek dosięgnął tego, co jest na górze.

Kartonów nawalone tyle, że nie widać ceny. Foto z Biedry w Radlinie, ale widziałem już przypadki że cały dział z chipsami i piwem był tak zawalony, że nie szło poznać ceny żadnego z produktów. Za mną była już kolejna promocja, więc by zobaczyć cenę produktu ze zdjęcia musiałbym mieć jakieś 250 cm wzrostu albo drabinkę

Zdenerwowany klient Biedronki pokazuje, jak w perfidny sposób sklep wprowadza w błąd

Kolejny dział, w którym nie ma większości cen…

Zdenerwowany klient Biedronki pokazuje, jak w perfidny sposób sklep wprowadza w błąd

Kłopotliwa sprawa z koszykami

Koszyki, a raczej ich brak. Na cały market jest ich może 20. W każdej biedrze to samo. Przy wejściu ciężko je znaleźć, zwykle porozwalane są przy kasach. Niepraktyczne, niewygodne, ciężko nimi manewrować między działami, zwłaszcza że co drugi dział zawalony towarem do wyładowania.

Problematyczne okazują się także kolejki, które są według klienta w każdej Biedronce w Polsce. Mężczyzna zwierza się, że robił zakupy i nad morzem, na Mazurach i w centrum kraju i zawsze jest ten sam schemat – bardzo długie kolejki.

Już się reklamowała Biedronka głośno gdy wprowadzili niedziele handlowe, że w weekendy xxxx dodatkowych pracowników i wszystkie kasy otwarte. Co w praktyce? Jedna albo dwie kasy i kolejka na pół sklepu

Zdenerwowany klient Biedronki pokazuje, jak w perfidny sposób sklep wprowadza w błąd

Klaustrofobiczne wrażenie

Przyznać trzeba, że w Biedronkach jest zawsze mało miejsca i nie ma zbyt dużej swobody. To także zwróciło uwagę klienta.

Palety tu, palety tam… wszędzie palety (zdjęcie innego użytkownika znalezione w google images). Nie da się czasami przejechać tym czerwonym koszykiem, a już tym bardziej wózkiem. O ile jakieś płyny, pampersy to pół biedy, ale widziałem już jak stała tak paleta z jogurtami i mięsem

Zdenerwowany klient Biedronki pokazuje, jak w perfidny sposób sklep wprowadza w błąd

„Pieczywo. No to jest dramat”

Każdy z nas zdaje sobie chyba sprawę, że nie jest to pieczywo takie jak w lokalnej piekarni, ale czasem można odnieść wrażenie, że przechodzi to najśmielsze oczekiwania. Zresztą wspomniał o tym klient:

Pieczywo. No to jest dramat. Wiadomo, że robione z ciasta mrożonego i z połową tablicy mendelejewa, ale kupując rano pieczywo z biedronki wieczorem można nim wbijać gwoździe. Kupując w innych sklepach kajzerki to można je jeść następnego dnia

Zdenerwowany klient Biedronki pokazuje, jak w perfidny sposób sklep wprowadza w błąd

Czy tylko ten klient ma takie doświadczenie?

Świata nie zmienię, pewnie i tak Biedronka będzie miała to w dupie, ale może zwiększy się świadomość kupujących i nie dają się nabrać na praktyki opisane w pierwszych punktach

W sieci można znaleźć kilka wpisów o tym, że Biedronka odbiega od standardów, do jakich przyzwyczaiły nas inne markety, ale i tak zawsze jest w niej masa ludzi. Na czym polega fenomen? Co byście w niej zmienili? A może podzielicie się swoimi przeżyciami?
Źródło: wykop.pl | Fotografie: wykop.pl

Tekst pochodzi z: popularne.online

Comments

Loading...